‘While My Guitar Gently Weeps’ /Santana, India Arie & Yo-Yo Ma

5 09 2010

Lubię i zbieram covery Beatlesów. Mam w tej grupie kolekcję rzeczy dziwnych (np. ‘Love Me Do’ wyszczekane przez psy…), ciekawych (np. ‘I Am The Walrus’ śpiewane przez szurniętego Dixiego z ‘Million Dollar Hotel’), czy szokujących (jak ‘Eleanor Rigby’ w wersji zespołu ‘Godhead’). Są też rzeczy niebezpiecznie zbliżające się do jakości oryginału (bo jakoś nie trafiłem póki co na cover piosenki który by był lepszy od oryginału Fabsów….)

Trafiam też od czasu do czasu na rzeczy co do których mam odrobinę mieszane uczucia i nie wiem jak do nich podejść. Takim czymś jest np. cover ‘While My Guitar Gently Weeps’ Carlosa Santany. To nowa wersja utworu Beatlesów, pochodząca z nowej płyty (która wyjdzie 20 września 2010 r.) Santany zatytułowanej ‘Guitar Heaven: The Greatest Guitar Classics Of All Time’ z gościnnym udziałem India Arie i Yo-Yo Ma. Niby fajne, ale kurde coverować tak Santanowo jedną z najlepszych piosenek Harrisona?! Jakoś mi się nie godzi… A Wam jak się podoba?

I dla porównania wersja akustyczna i studyjna z ‘Białego Albumu’ (gdzie solo gitarowe gra sam Eric Clapton):



Po konferencji Apple.

1 09 2010

Relację obejrzałem bardziej z przyzwyczajenia niż z ciekawości.
Co się wyrabiało (w skrócie):

  • soft 4.1 dla iPhone (ma poprawić działanie iPhona 3G) i iPoda Touch.
  • soft 4.2 dla iPada a w nim AirTunes (streaming multimediów)
  • brzydkie iPody Shuffle.
  • dotykowy iPod Nano z ikonami podpieprzonymi z iPhone, radiem i dla odmiany znów bez video.
  • nowy iPod Touch (taki okrojony iPhone 4)
  • nowe Apple TV (maszynka do odtwarzania mediów z netu…)
  • iTunes 10 (ikonka :) , Ping – portal społecznościowy dla wielbicieli muzyki, zmiany wizualne).
  • Jednym słowem dupy nie urywa…

    A mój komentarz do całości:

    iKona iTunes paskudna.
    iPod ma mieć kółeczko a nie dotyk. I basta!



Dzień Bloga 2010.

31 08 2010

A co mi tam ;)

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Bloga (tu możecie poczytać więcej o Blog Day). W skrócie: tego dnia blogerzy polecają swoim czytelnikom inne blogi. W założeniu każdy bloger ma polecić swoim gościom 5 nowych blogów. Tym sposobem każdy bloger będzie mógł, wędrując po linkach, odkryć nowe, nieznane dotychczas blogi. Dziś przypada piąta edycja.

No to moje typy:

I’m just stardog-champion – nawet nie pamiętam jak go znalazłem, chyba przez Bazylka. W każdym bądź razie mój niekwestionowany lider blogowego pióra. W dodatku Beatlesowy wafel :) Ostatnio jednak notki umieszcza nie za często, widocznie zajęty zarabianiem dolarów. Karakaskich, ale zawsze…

Codziennie świeże fistaszki! – cudne, amatorskie tłumaczenia cudnego nie amatorskiego magicznego świata Fistaszków. Dzień bez paska dniem straconym proszę Państwa. I tak można przez 50 lat. Nawet nie będąc emocjonalnym bankrutem…

Mocny w Gębie – blog Jarka Szubrychta. Muzyka przez duże eM i okolice. Nie lubi Dody i tego co straszy po eremefach i zetkach więc swój chłop… Nie podoba mi się tylko, że nie specjalnie weszła mu Incepcja… Może przespał?…

Zapiski Maszynisty – proszę towarzystwa tak się piszę o kolei, pociągach i wszystkiego co związane z zawodem maszynisty. W Jego słowach nawet elektryczny zespól trakcyjny EN57 nabiera magicznego wyrazu… Najlepiej czytać wieczorem, po cichu gdy nikt nie przeszkadza. A jeszcze lepiej wydrukować i smakować powoli. To są opowiadania, nie notki…

Radziecki Termos – wszedłem przez przypadek, zostałem na dłużej…



‘Powrót do przyszłości’ na Blu-ray. I DVD :)

24 08 2010


        

26 października 2010 roku ukaże się jubileuszowa (to już 25 lat!) edycja trylogii ‘Powrót do przyszłości’ na Blu-ray. Oraz oczywiście na DVD :)

Zestaw trzech części oprócz filmów będzie zawierać wiele usuniętych z oryginalnych filmów scen, poprawiony obraz (1.85:1) i dźwięk (DTS-HD Master Audio) oraz inne typowe dla Blu-ray ciekawostki.

Z okazji rocznicy pierwsza część ‘Powrótu do Przyszłości’ wchodzi 1 października także do kin, niestety tylko w Wielkiej Brytanii i tylko na 2 tygodnie…

Wszystko fajnie, ale pamiętam ‘Powrót’ z kina (byłem kilkadziesiąt razy…), szaleństwo kiedy poszczególne części wychodziły na VHS, potem przeżyłem kilka edycji specjalnych na DVD, a teraz znowu kolejna zmiana warty… Pewnie za kilka lat wyjdzie specjalne wydanie w 2160p na dysku krzemowym, w 2035 roku wersja holograficzna itd. To tak jak z ‘Białym albumem’ Beatlesów w ‘Men in Black’… :)

No ale cóż, to chyba po ‘The Beatles Rockband’ kolejny powód, dla którego w końcu kupię sobie najtańszy odtwarzacz Blu-ray dostępny na rynku, czyli konsolę Playstation 3… :)

Trailer nowej wersji:



‘I Am The Walrus’, czyli moja ulubiona piosenka.

23 08 2010

Pewnie większość z Was ulubioną piosenkę zmienia cztery razy do roku, ja jestem stały w uczuciach i od lat moim niezmiennym faworytem jest ‘I Am The Walrus’ wiadomego zespołu. I o tym dziś będzie :)

Piosenka ukazała się na mocno niestety niedocenianym albumie (na początku to był zbiór dwóch singli tzw. EPka) ‘Magical Mystery Tour’ oraz automatycznie w filmie o tym samym tytule w 1967 roku. Jest to w zasadzie miks trzech piosenek nad którymi pracował wówczas John Lennon. Tytułowy mors pochodzi z książki ‘Po drugiej stronie lustra’ (czyli kontynuacji ‘Alicji w krainie czarów’ (czy też dziwów… :) )) Lewisa Carrolla. Jeśli chcecie wiedzieć jak wyglądał on na oryginalnej ilustracji z 1871 roku z pierwszego wydania książki to odsyłam do Wikipedii.

Geneza powstania tekstu jest prosta: autor dowiedział się z listu od swojego przyjaciela z lat szkolnych Petera Shottona, że na zajęciach w szkole do której uczęszczał (Quarry Bank High School) nauczyciel angielskiego analizuje beatlesowskie piosenki. To mocno go rozbawiło i po napisaniu tekstu odpisał do Petera: „Let the fuckers work that one out!” czyli w wolnym tłumaczeniu „Niech te łobuzy teraz się w tym połapią, ha!”. Tekst ‘I Am The Walrus’ jest ciężko przetłumaczalny: jest to gra słów, wieloznaczność, zabawa w skojarzenia i dobór słów by dobrze ze sobą brzmiały (posłuchajcie jak Lennon śpiewa „See how they smile like pigs in a sty„, „Semolina pilchard climbing up the Eiffel tower” albo „Expert, texpert choking smokers don’t you think the joker laughs at you” – Mickiewiczowski dwunastozgłoskowiec dla mnie brzmi przy tym jak wybełkotana dziecięca wyliczanka… :)

Ciekawostki:
Piosenka zaczyna się imitacją syren policyjnych. Pierwsze dwa wersy autor napisał (jak sam mówił w wywiadzie w 1980 roku) mocno znieczulony LSD. Stąd pewnie wers „See how they fly like Lucy in the sky” odwołujący się oczywiście do piosenki “Lucy in the Sky with Diamonds” której motywem przewodnim na pewno nie jest pływanie barką… Opadnięte majteczki z tekstu piosenki były słabo przyjmowane w pruderyjnej państwowej BBC gdzie „Mors” raczej za często puszczany nie był… „I Am The Walrus” jest pierwszą piosenką zespołu nagraną po śmierci managera The Beatles, Briana Epsteina. Słynne „Ho-ho-ho, hee-hee-hee, ha-ha-ha„, „oompah, oompah, stick it up your jumper!” oraz „everybody’s got one” śpiewa The Mike Sammes Singers. Najciekawszą rzeczą jest końcówka: głosy w tle to słuchowisko „Król Lear” Szekspira (akt IV, scena VI, w której umiera Oswald) nagrana bezpośrednio z radia AM i wmiksowane w piosenkę przez Georga Martina (który także dodał orkiestrację, a jest to piękny przykład jak umiejętnie można w rockowy song wpleść orkiestrę z chórem…). W „Morsie” usłyszeć można też inne głosy – 2:26 minuta nagrania słychać zdanie: „Now, good sir” „man, made tame to fortune’s” i „good pity”. Szaleństwo… :)

„I Am The Walrus” w przyrodzie występuje w kilku wersjach i miksach, najważniejsze to to, znane oczywiście z EP-ki z 1967 roku, oraz z CD „Magical Mystery Tour” z 1987 roku. Obie mają ciekawostkę: smyczki w 2:03 minucie oraz imitacja policyjnych syren z początku są tylko w jednym kanale oraz w związku z tym, że „Król Lear” był w mono i nagrywany w locie z radia, końcówka piosenki też jest w mono. W 1996 roku wyszła „Anthology 2” gdzie możemy usłyszeć take 16 (nagrany 5 września 1967 roku) „I Am The Walrus” bez orkiestracji, Szekspira, chórków i gdzie Lennon fałszuje linijkę „Yellow matter custard„. W 2003 roku przy okazji wydania Antologii na DVD zmiksowano w stereo całą piosenkę (oprócz cześci z „Króla Leara”). Wersja z 2006 roku z „Love” jest pierwszym miksem piosenki w całości w stereo (gdzie wykorzystano oryginalną taśmę ze słuchowiskiem przy kompilacji) oraz dodatkowo zaczyna się cudnym naliczaniem i kaszlnięciem Georga Martina.

Z fajnych rzeczy jest dostępny także bootleg „Walrus, Eggman & Pinguin’s” gdzie mamy 17 wersji „I Am The Walrus”. Okładka i tracklistę możecie zobaczyć tutaj. Generalnie jest to już rzecz dla zboczeńców – ja bootlega akurat bardzo lubię… :)

Co jeszcze?
Video wycięte z filmu „Magical Mystery Tour”:

Oryginalny tekst piosenki:

I Am The Walrus (Lennon/Mc Cartney)

I am he as you are he as you are me
and we are all together
See how they run like pigs from a gun
see how they fly
I’m crying
Sitting on a cornflake
Waiting for the van to come
Corporation T-shirt, stupid bloody Tuesday
Man you’ve been a naughty boy
you let your face grow long

I am the eggman
they are the eggmen
I am the walrus
Goo goo g’ joob

Mr. city policeman sitting
pretty little policemen in a row
See how they fly like Lucy in the sky
See how they run
I’m crying
I’m crying, I’m crying
Yellow matter custard
Dripping from a dead dog’s eye
Crabalocker fishwife
Pornographic priestess
Boy, you’ve been a naughty girl
you let your knickers down

I am the eggman
They are the eggmen
I am the walrus
Goo goo g’ joob

Sitting in an English garden
waiting for the sun
If the sun don’t come you get a tan
from standing in the English rain

I am the eggman
They are the eggmen
I am the walrus
Goo goo g’ joob

Expert, texpert choking smokers
don’t you think the joker laughs at you
See how they smile like pigs in a sty
See how they snide
I’m crying
Semolina pilchard
climbing up the Eiffel tower
Elementary penguin singing Hare Krishna
Man, you should have seen them kicking
Edgar Allan Poe

I am the eggman
They are the eggmen
I am the walrus
Goo goo g’ joob
Goo goo g’ joob
Goo goo g’ goo
goo goo g’ joob goo
juba juba juba
juba juba juba
juba juba juba juba
juba juba

Dla ciekawskich oryginał Króla Leara który słychać w „I Am The Walrus:

King Lear Act Four, Scene 6, lines 249-259:

Oswald: Slave, thou hast slain me. Villain, take my purse.
If ever thou wilt thrive, bury my body
And give the letters which you find’st about me
To Edmund, Earl of Gloucester. Seek him out
Upon the English party. O, untimely death!
Death!
[He dies]

Edgar: I know thee well: a serviceable villain,
As duteous to the vices of thy mistress
As badness would desire.

Gloucester: What, is he dead?

Edgar: Sit you down, father. Rest you. [Gloucester sits.]

A to moje tłumaczenie piosenki (ma jakieś 10 lat ;) i zupełnie z niego nic nie wynika – taki urok :) )

‘Jestem Morsem’ (Lennon/McCartney)

Ja jestem, on jest jak ty, on jest jak ty jesteś mną a my jesteśmy wszyscy razem.
Zobacz jak oni biegną, jak świnie z karabinu – zobacz jak lecą!
Ja płaczę.
Siedzę na ziarenku kukurydzy – czekam na ciężarówkę która ma przyjechać.
Korporacyjna koszulka, głupi krwawy wtorek,
gościu byłeś niegrzecznym chłopcem,
pozwoliłeś twojej twarzy się wydłużyć.

Jestem jajcarzem, oni są jajcarze – jestem morsem!
Idddź idddź idddź idddź praaaaaaacować.

Miejski policjant, mały śliczny policjant w szeregu.
Zobacz jak oni latają jak Lucy na niebie – zobacz jak biegną!
Ja płaczę – ja płaczę ja płaczę.
Żółta ropa sączy się z oczu martwego psa
Rybia żono kluczokraba, pornograficzna księżniczko,
chłopcze byłeś niegrzeczną dziewczynką,
pozwoliłeś by twoje majteczki opadły.

Jestem jajcarzem, oni są jajcarze – jestem morsem!
Idddź idddź idddź idddź praaaaaaacować.

Siedzę w angielskim ogrodzie,
czekam aż wzejdzie słońce,
jeśli nie wyjdzie opale się
od stania w angielskim deszczu…

Jestem jajcarzem, oni są jajcarze – jestem morsem!
Idddź idddź idddź idddź praaaaaaacować

Ekspercie ekszuchwały zadławiony dymami,
nie uważasz, że błazny wyśmiewają cię?
Ha ha ha!
Zobacz jak oni się śmieją, jak świnie w chlewie,
Patrz jak ryczą!
Ja płaczę.
Grysik sardelkowy wspina się jak wieża Eiffela.
Główny pingwin śpiewa Hare Krishna,
Gościu możesz wyobrazić sobie skopanego
Edgarda Allena Poe.

Jestem jajcarzem, oni są jajcarze – jestem morsem!
Idddź idddź idddź idddź praaaaaaacować
Idddźidddźidddźidddźpraaaaaaacować

I dla odmiany tłumaczenie Wojciecha Manna które ukazało się kiedyś w „Dużym formacie”. Z niego również nic nie wynika, poza tym, że z pana Wojtka niezły poeta :) :

‘Jestem Morsem’ (Lennon/McCartney)

Ja to on jak ty to on jak ty to ja a także wszyscy razem
Patrz, pędzi tu grad świń z obu luf, patrz, lecą tam
Ja płaczę.

Siedzę na talerzu, czekam, aż przyjedzie żuk
Nadruk na koszulce, głupia ta niedziela
Oj, niegrzeczny z ciebie gość, coś ci urosła twarz

Ja jestem jajcarz, oni jajcarze
Ja jestem morsem, goo goo g’joob.

Siadł policjant koalicjant
Ustawili się gliniarze w rząd.
Lecą ci dwaj jak lucy in the sky, patrz pędzą tam
Ja płaczę, ja płaczę.
Ja płaczę, ja płaczę.
Jakąś żółtą mazią broczy z oka martwy pies
Krababa z rybnego, pornoświątobliwa
Oj, niegrzeczna panno, oj, patrz, majtki spadły ci

Ja jestem jajcarz, oni jajcarze
Ja jestem morsem, goo goo g’joob.

W angielskim ogrodzie czekam na słoneczny świt
I bez słońca też coś strzaska cię
Na przykład ten angielski deszcz

Ja jestem jajcarz, oni jajcarze
Ja jestem morsem, goo goo g’joob.

Ekspert tekspert pali faję
Popatrz, joker z ciebie śmieje się
Wypełnia chlew ten świński ich śmiech
Paskudny dość.
Ja płaczę.
Budyniowa rybka już na wieżę Eiffla wlazła
Całkiem zwykły pingwin śpiewa Hare Kriszna
Nie wiem, co im zrobił biedny Edgar Allan Poe

Ja jestem jajcarz, oni jajcarze
Ja jestem morsem, goo goo g’joob.

Myślę, że słuchałem jej w życiu setki razy. I ciągle mam ochotę…



Mail do Jarosława Kaczyńskiego.

7 08 2010

Dziś szczerze zatroskany o prezesa partii Prawo i Sprawiedliwość, oraz zmęczony oglądaniem jego osoby w mediach, pozwoliłem sobie wysłać na jego adres sejmowy (jaroslaw.kaczynski@sejm.pl) maila o następującej treści:

Witam Pana Panie Jarosławie!

Miałbym prośbę: mógłby Pan na jakiś okres czasu (nie wiem, dwa – trzy miesiące) odpocząć?
Wyjechać gdzieś, pooddychać innym powietrzem, nabrać dystansu, ozdrowieć?
Odpocząć od krzyży, rozbitych samolotów, Wawelu, Pałacu Prezydenckiego, Palikota, Piwa Lech i napojów izotomicznych.

Boję się włączyć telewizor, czy przeglądać polskie portale w internecie żeby nie oglądać Pańskiej zrezygnowanej twarzy, nie słyszeć Pańskich kipiących żalem i nienawiścią wypowiedzi.
Pan wymaga zdecydowanej opieki medycznej, po ciosie jakim była śmierć brata i stosunek społeczeństwa które nie chciało Pana osoby widzieć na stanowisku prezydenta – ta niechęć ludzi do Pana powinno dać Panu do myślenia, w przeciwnym przypadku martwie się, że Pańska nadwyręzona psychika nie wytrzyma.

Może czas na wcześniejszą emeryturę polityczną?
Pohodować kwiaty, nakarmić kota, zastąpić dziadka dzieciom Pani Marty?
Było by to bardziej użyteczne społecznie niż to co Pan robi aktualnie w Polityce.

Z poważaniem szczerze zatroskany o Pana osobę obywatel Rzeczypospolitej:

Marcin Guzik

PS: Nie stałem tam gdzie wtedy stało ZOMO, bo byłem za młody, oraz nie jestem częścią układu.
Może trochę mam wspólnego z łże elitami.
Ale nie dużo…

Jak myślicie?
Pojedzie odpocząć?
Odpisze?



Obudowa Elago na iPhone 3G/3GS

29 07 2010

Wiem, wygląda tak wiejsko, że aż fajnie… No i jej zakupem pierwszy raz w życiu złamałem zasadę, że telefon w pokrowcu to taki sam obciach jak noszenie ubranej prezerwatywy „bo nóż się coś trafi” :)

Strona producenta: www.elagodesign.com, do kupienia też od polskiego dystrybutora na www.allegro.pl.

A może kiedyś Apple wprowadzi do sprzedaży żółte telefony?
Do pomarańczowych muszę dojrzeć…


        



Beatles Day w Krakowie 10 lipca 2010.

10 07 2010

Ha! To już dziś. Wszystkich chętnych zapraszam, szczegóły na beatlesday.pl, jak ktoś będzie na miejscu i chce się spotkać to dzwonić 604 898 099.

AKTUALIZACJA

Niestety 2 pierwsze punkty programu ominąłem (‘Żółta Łódź Podwodna’ i ‘Poznaj Beatlesów’) stawiając się dopiero na 17.00 w sali konferencyjnej Biblioteki Jagiellońskiej na ‘Powinieneś wiedzieć więcej’. Czyli luźne rozmowy między Pauliną Jendrychowska (organizatorką Beatles Day w Krakowie), Piotrem Metzem (dziennikarzem muzycznym, współzałożycielem Radia RMF, redaktorem naczelnym ‘Machiny’) Jerzym Tolakiem (menadżerem i autorem książki ‘The Beatles – tak było’), Marcinem Ciurapińskim (basistą i współzałożycielem zespołu Big Day) i osobami z sali.

Ogólnie spotkanie przebiegało w wesołej atmosferze pełnej beatlesowskich wspomnień i anegdot.

Po spotkaniu była godzinna przerwa którą można było przeznaczyć na picie piwa lub mineralnej, rozmowy o życiu i Beatlesach albo jeździe na rolkach dookoła krakowskich błoń :)

Po 20.00 z niewielkim opóźnieniem rozpoczął się koncert ‘The Postmen’ czyli polskiego zespołu grającego covery The Beatles (chociaż jak się okazało, nie tylko.). Zaczęli od ‘Johnny B Goode’ Chucka Berryego, a potem mieliśmy przegląd wczesnego repertuaru The Beatles oraz dwa miłe polskie akcenty: ’10 w skali Beauforta’ Klenczona oraz ‘Medytacje wiejskiego listonosza’ Skaldów. Najlepszą cześcią ich koncertu było według mnie ‘Get Back’ z fajowymi improwizacjami podczas prezentacji zespołu. Podsumowując: przymykając odrobinę oko można było poczuć się jak w ‘Cavern Club’ :)

Po kilkunasto minutowej przerwie na scenę weszła druga gwiazda wieczoru, czyli zespół ‘The Beatleman’ który jeszcze strojąc się wykonał świetny medley piosenek The Beatles. ‘The Beatleman’ z kolei oprócz piosenek ze wczesnych płyt Wielkiej Czwórki wykonali też kilka z późnego okresu ich twórczości, min. ‘Let It Be’, ‘Hey Jude’, ‘Ob-La-Di, Ob-La-Da’ oraz kapitalnie wykonane ‘Come Together’.

Podsumowując całość: super impreza, trochę początkowo zmartwiłem się frekwencją na sali konferencyjnej (kilkadziesiąt osób…) jednak już w klubie na koncertach stawiło się kilkaset osób, które doskonale się bawiło i cieszyło muzyką oraz pozytywną beatlesowską energią jaką emanuje wszystko co związane z Największym Zespołem Świata :)

Stężenie na tak małej powierzchni tak dużej ilości psychopatów kochających The Beatles robi doskonale na samopoczucie…

A na koniec trochę zdjęć:


                

                

                

                

                

                

                

                

                

            



iPhone 3G i iOS 4.

8 07 2010

W końcu się przemogłem i zainstalowałem iOS 4 w swoim 3G. Jak zwykle nie było łatwo, bo iTunes wspaniałomyślnie nie przywracał mi kopii kontaktów i SMS, po poradzeniu sobie z problemem (inna kopia…) nie zapisywał zdjęć (pomogło kasowanie plików i zmiana atrybutów na właściwe), a potem nie potrafił wysyłać MMS i nie łączył z internetem inaczej, niż tylko po wifi (pomogła ręczna edycja APN). Taka Applowska droga przez mękę ale w końcu działa :)

Pokusiłem się przy robieniu jailbreaka o włączenie multitaskingu i tapet pod ikonami (funkcja standardowo wyłączona przez Apple w 3G, dostępna tylko na 3GS i iPhone 4) i Apple chyba miało nieco racji, że iPhone 3G słabo to dźwiga…

Mimo, że w oficjalnej notce Apple w iOS 4 chwali się ponad setką zmian, tak naprawdę poważnych i znaczących będzie kilkanaście, jak dla mnie fajną sprawą jest:

- Wielozadaniowość. Działa nieźle, pod warunkiem, że program jest do niej przystosowany, większość z App Store pewnie będzie, ale te np. z Cydii i Rock póki co niekoniecznie…). Niestety programy na iPhone nie mają opcji zamykania więc co jakiś czas trzeba je ręcznie zamykać z poziomu menu. Trochę niewygodnie ale ważne, że po 3 latach Apple się nauczyło :)

- Tapeta pod ikonami. Owszem wcześniej się dało, ale w jailbreakowanych telefonach, a tu mamy błogosławieństwo Apple :) Ciekawostką jest to, że telefony bez tapety działają szybciej niż te z włączoną tapetą :)

- Katalogi. Miła sprawa i całkiem przyjemnie wykonana. Szkoda, że w jednym da się umieścić tylko 12 programów na raz… Pewnie więcej dadzą w iOS 7 :)

- Przebudowane menu Mail. W końcu można bez zabaw obejrzeć maile z wszystkich kont na raz, zobaczyć je pogrupowane w wątki, do tego doszła większa ilość obsługiwanych załączników. Czyli nieźle…

- Obsługa programu iBooks czyli tysiące książek w kieszeni :)

- Geotaging zdjęć.

- Przebudowane menu iPoda (wygląda lepiej i jest wygodniejsze), dodano możliwość robienia playlist z poziomu telefonu.

- Licznik ilości znaków w SMS i MMS :)

- Proste włączanie i wyłączanie transmisji danych przez sieć komórkową.

Ogólnie całość działa bardzo sprawnie i przyjemnie, jednak w porównaniu do softu 3.1.3 widać znaczny spadek prędkości. Cóż, trzeba będzie przesiąść się na 3GS albo 4 w najbliższym czasie…

Parę fotek z iOS 4:


        

        

        

        

    



Jak mocno można naciągnąć gumę?

17 06 2010

„Kiedy miałem dziewięć lat, marzyłem o procy i kupiłem ją wreszcie za serię kanadyjskich znaczków (bez kancer) od jednego franta z szóstej klasy. Ale naciąłem się. Proca strzelała słabo. Poszedłem do franta z reklamacją. „To jest dobra proca – powiedział – tylko za słabo naciągasz”. Zabrałem procę i poszedłem ćwiczyć. Naciągnąłem mocniej, strzeliła trochę dalej. Ale nie byłem jeszcze zadowolony, następnym razem naciągnąłem bardzo mocno, i wtedy guma pękła. Poszedłem z reklamacją do franta. „Proca była dobra – powiedział – tylko ty za mocno naciągnąłeś”.

Pamiętam, że przez długi czas dręczył mnie potem problem, jak mocno można naciągnąć gumę. Problem ten, w tej czy innej postaci, męczy wszystkich moich bohaterów w tej książce. Czytelnicy, którzy ją dokładnie przeczytają, będą wiedzieli, co mam na myśli.”

Edmund Niziurski, wstęp do książki „Trzynasty występek”