Ukazanie się remasterowanych nagrań Beatlesów w mono i stereo jest doskonała okazją do wreszcie legalnego (Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band nigdy nie ukazał się w wersji mono na CD) porównania jak w zamierzeniu twórców pierwotnie brzmiała ta płyta.
Beatlesi w latach sześćdziesiątych większość swoich płyt realizowali w mono – radio nadawało w większości sygnał AM (modulowaniu w którym niemożliwe było uzyskanie dwóch kanałów), większość wydawnictw ukazywała się w mono a ludzie przyzwyczajeni byli do sprzętów z jednym głośnkiem. Całe to stereo wydawało się raczej ekstrawagancją niż potrzebą. Jednak George Martin z inżynierami dźwięku (już przeważnie bez Beatlesów…) robili później wersję stereo albumów – ukazywały się one na rynku równolegle do wersji mono. Reasumując: praktycznie wszystkie albumy (nie licząc Abbey Road który ukazał się tylko w stereo i od początku był tworzony z myslą o wersji stereo) które nagrał zaspół The Beatles z zamierzeniu podczas nagrywania, miksowania – ogólnie tworzenia – pierwotnie i oryginalnie tworzone było dla wersji mono! Do wesji stereo często używano innych ścieżek z wokalem, innych wersji instrumentalnych, czy też wzbogacane były one innymi efektami typowymi dla stereo (przechodzeniem dźwięku z jednego kanału w drugi).
Oczywiście Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band nie jest jedyną płytą która różni się wersją mono od wersji stereo. Tak się jednak złożyło, że to jedna z ich najsłynniejszych płyt a i różnice zauważone przez samych muzyków tworzących album są na tyle zauważalne, że warto dokładnie wsłuchać się w wersję stereo i mono. George Harrison i Ringo Starr nie lubili wersji stereo Sierżanta, uważali, że słychać tam za dużo dźwięków których nie było podczas nagrywania w studio. John Lennon poszedł dalej w opiniach, stwierdzając, że „jeśli nie słyszałeś tej płyty w mono, to nie słyszałeś jej wcale…”
Jako, że nie posiadam już Peppera na winylu w wersji mono, poniżej przedstawię moje subiektywne opinie dotyczące odsłuchu remasterowanych wersji CD w mono i stereo – oczywiście na słuchawkach bo bez nich raczej nie było by tej zabawy 
To zaczynamy:
01. Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band.
Dźwięk w wersji stereo jest troche „pełniejszy” ale to raczej efekt zabawy dźwiekiem ze zmianą po kanałach – głos Paula w jednym kanale głośniej zagłusza trochę instrumenty, gdzie w wersji mono wszystko brzmi „upakowanie”. Ogólnie różnice jakie można zauważyć wynikają raczej z możliwości podziału dźwięku na kanał lewy i prawy, poza trochę pełniej brzmiącą gitarą w wersjo mono od wersu: The one and only Billy Shears…
02. With A Little Help From My Friends.
Tu już różnic jest zauważalnie więcej: przy przejściu Sgt. Pepper… w With A Litte Help… słychać zupełnie inny i dłużej brzmiący dźwięk „wiwatującego tłumu” w wersji mono który urywa się a w wersji stereo wycisza. W wersji mono ciszej słychać perkusję w tym momencie. Reszta utworu, w tym głos Ringo brzmi wg. mnie tak samo w obu wersjach.
03. Lucy In The Sky With Diamonds.
Początkowe „pozytywkowanie” w wersji mono jest odrobinę wolniejsze, jednak największą różnica jest wokal Lennona – w wersji mono jest bardziej z echem, „drżący” – może dobitniej wytłumaczy to angielskie określenie jakie znalazłem odnośnie miksu wokalu w wersji mono: phasing is ADT with deliberate tape speed manipulation („flanging”) for a classic pyschedelic effect. Efekt jest, he he… W wersji mono nie słychać również słynnego załamania się głosu Lennona po frazie That grow so incredibly high… wynikającego chyba z łączenia róźnych wersji taśm z wokalem w wersji stereo. W wersji stereo głośniej i pełniej brzmi też refren i chórki śpiewające Lucy in the Sky with Diamonds .
04. Getting Better.
Nie usłyszałem żadnych specjalnych różnic między wersjami mono i stereo – poza tymi wynikającymi z bawienia się kanałami w wersji stereo.
05. Fixing A Hole.
Bez specjalnych różnic, poza dłuższym wyciszaniem wersji mono podczas którego słychać wydzieranie się Paula którego nie ma w wersji stereo.
06. She’s Leaving Home.
Wersja mono jest szybsza, przez co jest krótsza o 10 sekund od stereo, która brzmi przez to bardziej leniwie i spokojnie. Orkiestracje w wersji stereo są odrobine głośniejsze podobnie jak chórki śpiewające She (We never though of ourselves).
07. Being For The Benefit Of Mr. Kite!
Wersja mono posiada więcej efektów po frazie And of course Henry The Horse dances the waltz! z ciekawie brzmiącym efektem przed uderzeniem fortepianu (minuta i dwudziesta szósta sekunda nagrania).
08. Within You Without You.
Początek w wersji stereo dłużej wybrzmiewa niż w wersji mono, jednak najważniejszą różnica jest inny odgłos śmiechu na samym końcu nagrania.
09.When I’m Sixty-Four.
Wersja mono wydaje mi się odrobine wolniejsza od wersji stereo (o czym świadczy 2 sekundy różnicy między czasem trwania wersji mono i stereo). Jednak jest to prawie niewyczuwalne w porównaniu do She’s Leaving Home.
10. Lovely Rita.
Jedyną chyba różnicą jest bardziej słyszalna fraza Johna Lennona believe it pod sam koniec nagrania.
11. Good Morning Good Morninging.
Pianie koguta w wersji mono trwa zdecydowanie wolniej. Nagranie stereo jest dłuższe o parę sekund bo zawiera na samym końcu 10 powtórzeń Good morning good morning good (w wersji mono 9). Odgłos nagonki w wersji mono powoli wycisza się a w wersji stereo ucina.
12. Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band (reprise).
Kogut w wersji mono przycina się przed pierwszym brzmieniem gitary a w wersji stereo płynnie przechodzi w gitarę. W wersji mono przed odliczaniem słychać jakąś niezrozumiałą rozmowę (czego nie ma w wersji stereo) przez co całość trwa takt dłużej. W wersji mono Bye! Lennona słychac dużo ciszej po czym nastepuje „włączenie” odgłosów tłumu które brzmia jakbyśmy puścili trzymaną reką taśmę na szpulowym magnetofonie gdzie w wersji stereo tłum narasta bardzo płynnie. W samym końcu nagrania, w wersji mono, w czasie śpiewania ostatniego Sergeant Pepper’s Lonely Hearts Club Band słychać krzyczącego Paula. Po Woo w wersji stereo utwór wycisza się i przechodzi powoli i płynnie w pierwsze takty A Day In The Life a w wersji mono A Day… zaczyna się od razu.
13. A Day In The Life.
W wersji mono nie słychać pierwszego uderzenia rozpoczynającej go gitary (bo zagłusza go ostatni takt gitary z Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band (reprise)). W wersji stereo utwór rozpoczyna się płynnie narastając dźwiękami gitary. W wersji mono podczas narastania dźwięków orkiestry słychać głośniej odliczanie (podobnie jak dźwięk budzika). Końcówka orkiestry przed finałowym akordem w wersji stereo odrobinę różni się. Nonsensowe okrzyki Beatlesów w wersji mono brzmią stonowanie podczas gdy w wersji stereo słychać zabawę z kanałami i dźwięk jest odrobinę urywany. Z ciekawostek jakie doczytałem odnośnie dźwięku 15 000 Hz jaki można usłyszeć po wybrzmieniu ostatniego akordu to został on w winylowej wersji (na specjalne życzenie Johna Lennona aby podrażnic psy ludzi słuchających płytę, (dźwiek o zbliżonej częstotliwości mają policyjne gwizdki…)) po prostu wycięty odpowiedniej grubości rylcem w dysku – matce z której tłoczono płyty. W wersji CD (już w 1987 roku) jak i na remasterowanej z 2009 dźwięk 15 000 Hz jest otrzymany elektronicznie.