W związku z tym, że mój stary iPod 60 GB dokonał żywota musiałem się rozejrzeć za czymś, co mi go zastąpi. Mam iPoda Nano trzeciej generacji (8 GB) oraz starego iPhone (również 8 GB). Problem w tym, że moja biblioteka muzyczna liczy jakieś skromne 50 GB i chcąc nie chcąc potrzebuje czegoś większego bez majtania CD i zastanawiania się, co usunąć. Nano służy mi jako grajek w pracy i w domu a także czasem w samochodzie czy na rolkach/rowerze – ładuję do niego raz na parę tygodni coś, co akurat mi się spodoba, tak, że te 1100 kawałków rotacyjnie odzwierciedla to, co akurat słucham. iPhone przechowuję cała oficjalną i remasterowaną
dyskografię The Beatles (od ‘Please Please Me’ po ‘Love’) i służy generalnie tylko do słuchania Fab Four (co razem z Cover Flow i multitouchem daję dosyć dużą radość z korzystania – na krótką metę, co prawda bo ja wole jednak przyciski niż muśnięcia przy słuchaniu muzyki…)
Po zabawie z paroma innymi odtwarzaczami innych firm, mój wybór padł znowu na Apple: od dziś jestem szczęśliwym posiadaczem iPoda Classic 120 GB, który mam nadzieję dzielnie będzie służył jako następca nieboszczyka 60 GB…
Generalnie nie przepadam za wszystkimi rzeczami, jakie robi Apple (oraz ich durną polityką…), ale jest kilka rzeczy, które akurat stawiają taki produkt jak iPod (nie liczać durnot w postaci Shuffle czy Touch) w czołówce odtwarzaczy:
- iTunes – tak wiem, wolne (zwłaszcza na PC na Makach jest trochę lepiej…) trzeba tego używać żeby cokolwiek do produktów Apple wgrać i ogólnie niewygodne. Owszem, dla grajka 1 – 2 GB używanie 100 MB kobyły zżerającej na przeciętnym komputerze 50% mocy procesora uważam, za co najmniej nierozważne. Ale przy np. 120 GB tagowanie wymagane przez iTunes oraz zarządzanie taką ilością danych oraz możliwość wgrania okładki czy tekstu piosenek jest po prostu najwygodniejszym sposobem. Naprawdę. Do tego dochodzi możliwość zakupu dowolnej piosenki z oferty sklepu iTunes (nie dotyczy Polski niestety…) i nie powinniśmy się dziwić, że rynek odtwarzaczy przenośnych w USA zdominowały produkty z jabłkiem na obudowie.
- Wygląd. Można Apple nie lubić, ale design to oni akurat mają w małym palcu. Podoba mi się np. MacBook Air, ale nie podoba mi się, to, co za tą cenę ma w środku
No a porysowany tył iPoda nie razi tak jak syfiasty plastik w innych odtwarzaczach.
- Prosta i wygodna obsługa. Tak kółeczko i 5 przycisków oraz blokowanie połączone z Applowskim menu jest po prostu fajne i intuicyjne. Dlatego jak nawet wypuszczą iPoda Touch z 200 GB dyskiem będę wolał coś, co można wcisnąć bez wyciągania z kieszeni – jaki by interface iPhone/iPoda nie był to na to nie pozwala.
- Jakość dźwięku. To może subiektywna ocena, ale wszelakie iPody jakie mam czy miałem grają po prostu wystarczająco dobrze dla mnie. Tyle.
- Gniazdo słuchawek. Tak fajnie skonstruowane, że jak wyjmę gwałtownie słuchawki to automatycznie pauzuje muzykę. Niby nic, ale jakie fajne…
- Odtwarzanie muzyki z albumów bez pauz między piosenkami. Programowo żaden problem, ale pokażcie mi, ile innych odtwarzaczy mp3 to potrafi? A to przecież podstawa…
Generalnie to brakuję trochę radia, w najnowszym Nano już po tylu generacjach dodali, więc może do Classiców też kiedyś będzie. Inna sprawa, że koniem pociągowym firmy jest teraz ten śmieszny iPhone oraz Touch, dyskowe iPody powoli idą w zapomnienie, ale kto wie…
Idę wrzucać muzykę