Beatles Day w Krakowie 10 lipca 2010.
10 07 2010
Ha! To już dziś. Wszystkich chętnych zapraszam, szczegóły na beatlesday.pl, jak ktoś będzie na miejscu i chce się spotkać to dzwonić 604 898 099.
AKTUALIZACJA
Niestety 2 pierwsze punkty programu ominąłem (‘Żółta Łódź Podwodna’ i ‘Poznaj Beatlesów’) stawiając się dopiero na 17.00 w sali konferencyjnej Biblioteki Jagiellońskiej na ‘Powinieneś wiedzieć więcej’. Czyli luźne rozmowy między Pauliną Jendrychowska (organizatorką Beatles Day w Krakowie), Piotrem Metzem (dziennikarzem muzycznym, współzałożycielem Radia RMF, redaktorem naczelnym ‘Machiny’) Jerzym Tolakiem (menadżerem i autorem książki ‘The Beatles – tak było’), Marcinem Ciurapińskim (basistą i współzałożycielem zespołu Big Day) i osobami z sali.
Ogólnie spotkanie przebiegało w wesołej atmosferze pełnej beatlesowskich wspomnień i anegdot.
Po spotkaniu była godzinna przerwa którą można było przeznaczyć na picie piwa lub mineralnej, rozmowy o życiu i Beatlesach albo jeździe na rolkach dookoła krakowskich błoń
Po 20.00 z niewielkim opóźnieniem rozpoczął się koncert ‘The Postmen’ czyli polskiego zespołu grającego covery The Beatles (chociaż jak się okazało, nie tylko.). Zaczęli od ‘Johnny B Goode’ Chucka Berryego, a potem mieliśmy przegląd wczesnego repertuaru The Beatles oraz dwa miłe polskie akcenty: ’10 w skali Beauforta’ Klenczona oraz ‘Medytacje wiejskiego listonosza’ Skaldów. Najlepszą cześcią ich koncertu było według mnie ‘Get Back’ z fajowymi improwizacjami podczas prezentacji zespołu. Podsumowując: przymykając odrobinę oko można było poczuć się jak w ‘Cavern Club’
Po kilkunasto minutowej przerwie na scenę weszła druga gwiazda wieczoru, czyli zespół ‘The Beatleman’ który jeszcze strojąc się wykonał świetny medley piosenek The Beatles. ‘The Beatleman’ z kolei oprócz piosenek ze wczesnych płyt Wielkiej Czwórki wykonali też kilka z późnego okresu ich twórczości, min. ‘Let It Be’, ‘Hey Jude’, ‘Ob-La-Di, Ob-La-Da’ oraz kapitalnie wykonane ‘Come Together’.
Podsumowując całość: super impreza, trochę początkowo zmartwiłem się frekwencją na sali konferencyjnej (kilkadziesiąt osób…) jednak już w klubie na koncertach stawiło się kilkaset osób, które doskonale się bawiło i cieszyło muzyką oraz pozytywną beatlesowską energią jaką emanuje wszystko co związane z Największym Zespołem Świata
Stężenie na tak małej powierzchni tak dużej ilości psychopatów kochających The Beatles robi doskonale na samopoczucie…
A na koniec trochę zdjęć:
Kategorie : Imprezy


