Różnice w „Sierżancie” mono a stereo.

13 09 2009

Ukazanie się remasterowanych nagrań Beatlesów w mono i stereo jest doskonała okazją do wreszcie legalnego (Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band nigdy nie ukazał się w wersji mono na CD) porównania jak w zamierzeniu twórców pierwotnie brzmiała ta płyta.

Beatlesi w latach sześćdziesiątych większość swoich płyt realizowali w mono – radio nadawało w większości sygnał AM (modulowaniu w którym niemożliwe było uzyskanie dwóch kanałów), większość wydawnictw ukazywała się w mono a ludzie przyzwyczajeni byli do sprzętów z jednym głośnkiem. Całe to stereo wydawało się raczej ekstrawagancją niż potrzebą. Jednak George Martin z inżynierami dźwięku (już przeważnie bez Beatlesów…) robili później wersję stereo albumów – ukazywały się one na rynku równolegle do wersji mono. Reasumując: praktycznie wszystkie albumy (nie licząc Abbey Road który ukazał się tylko w stereo i od początku był tworzony z myslą o wersji stereo) które nagrał zaspół The Beatles z zamierzeniu podczas nagrywania, miksowania – ogólnie tworzenia – pierwotnie i oryginalnie tworzone było dla wersji mono! Do wesji stereo często używano innych ścieżek z wokalem, innych wersji instrumentalnych, czy też wzbogacane były one innymi efektami typowymi dla stereo (przechodzeniem dźwięku z jednego kanału w drugi).

Oczywiście Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band nie jest jedyną płytą która różni się wersją mono od wersji stereo. Tak się jednak złożyło, że to jedna z ich najsłynniejszych płyt a i różnice zauważone przez samych muzyków tworzących album są na tyle zauważalne, że warto dokładnie wsłuchać się w wersję stereo i mono. George Harrison i Ringo Starr nie lubili wersji stereo Sierżanta, uważali, że słychać tam za dużo dźwięków których nie było podczas nagrywania w studio. John Lennon poszedł dalej w opiniach, stwierdzając, że „jeśli nie słyszałeś tej płyty w mono, to nie słyszałeś jej wcale…

Jako, że nie posiadam już Peppera na winylu w wersji mono, poniżej przedstawię moje subiektywne opinie dotyczące odsłuchu remasterowanych wersji CD w mono i stereo – oczywiście na słuchawkach bo bez nich raczej nie było by tej zabawy :)
To zaczynamy:

  • 01. Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band.
  • Dźwięk w wersji stereo jest troche „pełniejszy” ale to raczej efekt zabawy dźwiekiem ze zmianą po kanałach – głos Paula w jednym kanale głośniej zagłusza trochę instrumenty, gdzie w wersji mono wszystko brzmi „upakowanie”. Ogólnie różnice jakie można zauważyć wynikają raczej z możliwości podziału dźwięku na kanał lewy i prawy, poza trochę pełniej brzmiącą gitarą w wersjo mono od wersu: The one and only Billy Shears…

  • 02. With A Little Help From My Friends.
  • Tu już różnic jest zauważalnie więcej: przy przejściu Sgt. Pepper… w With A Litte Help… słychać zupełnie inny i dłużej brzmiący dźwięk „wiwatującego tłumu” w wersji mono który urywa się a w wersji stereo wycisza. W wersji mono ciszej słychać perkusję w tym momencie. Reszta utworu, w tym głos Ringo brzmi wg. mnie tak samo w obu wersjach.

  • 03. Lucy In The Sky With Diamonds.
  • Początkowe „pozytywkowanie” w wersji mono jest odrobinę wolniejsze, jednak największą różnica jest wokal Lennona – w wersji mono jest bardziej z echem, „drżący” – może dobitniej wytłumaczy to angielskie określenie jakie znalazłem odnośnie miksu wokalu w wersji mono: phasing is ADT with deliberate tape speed manipulation („flanging”) for a classic pyschedelic effect. Efekt jest, he he… W wersji mono nie słychać również słynnego załamania się głosu Lennona po frazie That grow so incredibly high… wynikającego chyba z łączenia róźnych wersji taśm z wokalem w wersji stereo. W wersji stereo głośniej i pełniej brzmi też refren i chórki śpiewające Lucy in the Sky with Diamonds .

  • 04. Getting Better.
  • Nie usłyszałem żadnych specjalnych różnic między wersjami mono i stereo – poza tymi wynikającymi z bawienia się kanałami w wersji stereo.

  • 05. Fixing A Hole.
  • Bez specjalnych różnic, poza dłuższym wyciszaniem wersji mono podczas którego słychać wydzieranie się Paula którego nie ma w wersji stereo.

  • 06. She’s Leaving Home.
  • Wersja mono jest szybsza, przez co jest krótsza o 10 sekund od stereo, która brzmi przez to bardziej leniwie i spokojnie. Orkiestracje w wersji stereo są odrobine głośniejsze podobnie jak chórki śpiewające She (We never though of ourselves).

  • 07. Being For The Benefit Of Mr. Kite!
  • Wersja mono posiada więcej efektów po frazie And of course Henry The Horse dances the waltz! z ciekawie brzmiącym efektem przed uderzeniem fortepianu (minuta i dwudziesta szósta sekunda nagrania).

  • 08. Within You Without You.
  • Początek w wersji stereo dłużej wybrzmiewa niż w wersji mono, jednak najważniejszą różnica jest inny odgłos śmiechu na samym końcu nagrania.

  • 09.When I’m Sixty-Four.
  • Wersja mono wydaje mi się odrobine wolniejsza od wersji stereo (o czym świadczy 2 sekundy różnicy między czasem trwania wersji mono i stereo). Jednak jest to prawie niewyczuwalne w porównaniu do She’s Leaving Home.

  • 10. Lovely Rita.
  • Jedyną chyba różnicą jest bardziej słyszalna fraza Johna Lennona believe it pod sam koniec nagrania.

  • 11. Good Morning Good Morninging.
  • Pianie koguta w wersji mono trwa zdecydowanie wolniej. Nagranie stereo jest dłuższe o parę sekund bo zawiera na samym końcu 10 powtórzeń Good morning good morning good (w wersji mono 9). Odgłos nagonki w wersji mono powoli wycisza się a w wersji stereo ucina.

  • 12. Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band (reprise).
  • Kogut w wersji mono przycina się przed pierwszym brzmieniem gitary a w wersji stereo płynnie przechodzi w gitarę. W wersji mono przed odliczaniem słychać jakąś niezrozumiałą rozmowę (czego nie ma w wersji stereo) przez co całość trwa takt dłużej. W wersji mono Bye! Lennona słychac dużo ciszej po czym nastepuje „włączenie” odgłosów tłumu które brzmia jakbyśmy puścili trzymaną reką taśmę na szpulowym magnetofonie gdzie w wersji stereo tłum narasta bardzo płynnie. W samym końcu nagrania, w wersji mono, w czasie śpiewania ostatniego Sergeant Pepper’s Lonely Hearts Club Band słychać krzyczącego Paula. Po Woo w wersji stereo utwór wycisza się i przechodzi powoli i płynnie w pierwsze takty A Day In The Life a w wersji mono A Day… zaczyna się od razu.

  • 13. A Day In The Life.
  • W wersji mono nie słychać pierwszego uderzenia rozpoczynającej go gitary (bo zagłusza go ostatni takt gitary z Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band (reprise)). W wersji stereo utwór rozpoczyna się płynnie narastając dźwiękami gitary. W wersji mono podczas narastania dźwięków orkiestry słychać głośniej odliczanie (podobnie jak dźwięk budzika). Końcówka orkiestry przed finałowym akordem w wersji stereo odrobinę różni się. Nonsensowe okrzyki Beatlesów w wersji mono brzmią stonowanie podczas gdy w wersji stereo słychać zabawę z kanałami i dźwięk jest odrobinę urywany. Z ciekawostek jakie doczytałem odnośnie dźwięku 15 000 Hz jaki można usłyszeć po wybrzmieniu ostatniego akordu to został on w winylowej wersji (na specjalne życzenie Johna Lennona aby podrażnic psy ludzi słuchających płytę, (dźwiek o zbliżonej częstotliwości mają policyjne gwizdki…)) po prostu wycięty odpowiedniej grubości rylcem w dysku – matce z której tłoczono płyty. W wersji CD (już w 1987 roku) jak i na remasterowanej z 2009 dźwięk 15 000 Hz jest otrzymany elektronicznie.